Paul Salopek idzie przez świat śladem pierwszych ludzi, którzy wyruszyli z Afryki w epoce kamienia. Publikowane tu teksty są relacjami z tej liczącej 34 tys. km wyprawy o nazwie „Out of Eden Walk”.
Pojawił się na rogu w zdezelowanym samochodzie z napędem na cztery koła. Była to stara łada niwa - koń pociągowy byłego Związku Radzieckiego. Czule poklepał wysłużoną kierownicę i powiedział: - Russkij Jeep!
Chciał pokazać synagogę. Została zbudowana w 1897 roku. Kiedy był młody, w Oğuz mieszkał tysiąc Żydów. Dziś jest ich niespełna 60. Wszystkie jego dzieci są w Tel Awiwie. Jego żona jest w Tel Awiwie. Część każdego roku spędza w Tel Awiwie. Mówi, że w Tel Awiwie jest po prostu więcej możliwości. Został tu, żeby prowadzić hotel i opiekować się innymi nieruchomościami należącymi do rodziny. Ma oko na wszystkie puste domy Żydów.
– Nie została rozbita ani jedna szyba - powiedział z dumą. - Nasze relacje z Azerami zawsze były dobre. Żeniliśmy się z nimi. Właśnie wróciłem z pogrzebu przyjaciela, który był muzułmaninem.
Społeczność żydowska w Azerbejdżanie jest jedną z najlepiej zintegrowanych społeczności żydowskich w świecie muzułmańskim. Jednak większość azerskich Żydów i tak wyemigrowała po tym, jak kraj ogłosił nieodległość po upadku Związku Radzieckiego. Z 30 tys. pozostało ich tu dziś zaledwie około 7,5 tys.
Synagogę w Oğuz za czasów Związku Radzieckiego przekształcono w magazyn. Dziś dzięki pieniądzom przesłanym przez diasporę jest pięknie odrestaurowanym budynkiem. Jednak nie ma tu rabina. W szabas przychodzi do niej zaledwie kilka starszych kobiet. Tak jak w muzeum, wszytko jest tu na wysoki połysk.
Mój przewodnik przedstawił mnie dozorcy synagogi, który też był krzepkim starszym panem. – Przybyliśmy tu setki lat temu – powiedział dozorca. – Przemieszczaliśmy się powoli z południa i zachodu; zajęło nam to kilka pokoleń. Być może miał na myśli exodus Żydów z Persji 2 tys. lat temu. Byli oni jednym z Zaginionych Plemion.
Mężczyźni wyjęli książkę z mapami ilustrującymi tę migrację. Zaczęli się kłócić. Nic z niej nie rozumieli. Była po hebrajsku, a żaden z nich nie znał tego języka.
Przewodnik nazywał się Rafik Liwijer. Imię Rafik pochodzi od arabskiego słowa „przyjaciel“. Dozorca nazywał się Timur Natalemow. Na cześć Timura - mongolskiego chana Złotej Ordy.
