Zgiełk dochodził od strony cmentarnej bramy.
Jakiś mężczyzna rzęził jakby ktoś go wielokrotnie uderzał w brzuch. Ktoś zawodził niskim, płaczliwym głosem. Inna osoba bekała zrywami. W tle słychać było miękki szept modlitw, przypominający szelest liści na jesiennym wietrze.
Odmawiali je szamani, którzy leczyli swoich pacjentów.
- Większości tych ludzi zwykli lekarze nie są w stanie pomóc – powiedziała Szachlo Teszabajewa, pocierając szklanką wypełnioną popiołem po mężczyźnie siedzącym pod platanem. Ten człowiek cierpiał na chroniczny ból głowy – powiedziała Teszabajewa. – Po wizycie u nas niewiele osób kiedykolwiek wraca do szpitala.
Teszabajewa miała silne, blade i piękne dłonie.
The “used” ashes containing evil spirits are on the left.
Paul Salopek
Sadzała swoich klientów na ławce. Napełniała szklankę popiołem pochodzącym z glinianych pieców nazywanych tandoor. (W tych popularnych w całej Azji Środkowej piecach pali się gałązki morwy i krzaki bawełny.) Zakrywała otwór szklanki reklamówką a jej dnem pocierała tułów i kończyny swojego klienta. Co minutę, dwie wyciągała szczyptę „zanieczyszczonego” popiołu ze szklanki i wyrzucała ją do specjalnego worka. W trakcie często bekała.
- W ten sposób pozbywam się wszystkich złych rzeczy – wyjaśniła. – Miejsce to wypełniam następnie zdrowiem.
Teszabajewa powiedziała, że czuje, jak ból jej pacjentów wnika do jej ciała i go opuszcza. Wraz ze swoimi kolegami udało jej się uwolnić mieszkańców miasta od wielu chronicznych i nieuleczalnych chorób. Pod pobliskim platanem inny uzdrowiciel – tym razem brodaty mężczyzna – delikatnie uderzał swojego pacjenta patykiem z drewna morwy: po głowie, ramionach, rękach, nogach i plecach. Wyglądało to tak, jakby grał na ludzkim ciele jak na jakimś instrumencie. Gdzieś za wysokim cmentarnym murem odbywał się bardziej intensywny zabieg. Właśnie stamtąd dochodziło rzężenie.
W X wieku Uzbekistan dał światu Abu Sinnę, znanego jako Awicenna, który był jednym z ojców współczesnej medycyny. Ten średniowieczny geniusz napisał Kanon medycyny, będący wyczerpującym poradnikiem dla lekarzy, w którym autor omówił ponad 750 leków, i z którego w Europie uczono się aż do XVII wieku. Dziś większość Uzbeków używa antybiotyków, a czasem chemioterapii, ale zdarza im się też korzystać z usług tabibów - czyli uzdrowicieli takich jak Teszabajewa. Tabibowie łączą starożytne praktyki, takie jak zielarstwo, z islamskim mistycyzmem. Jedna z odmawianych przez nich modlitw pochodzi z hadisów: „Ten, który zesłał chorobę, zesłał też lek.”
The “used” ashes containing evil spirits are on the left.
Paul Salopek
Sadzała swoich klientów na ławce. Napełniała szklankę popiołem pochodzącym z glinianych pieców nazywanych tandoor. (W tych popularnych w całej Azji Środkowej piecach pali się gałązki morwy i krzaki bawełny.) Zakrywała otwór szklanki reklamówką a jej dnem pocierała tułów i kończyny swojego klienta. Co minutę, dwie wyciągała szczyptę „zanieczyszczonego” popiołu ze szklanki i wyrzucała ją do specjalnego worka. W trakcie często bekała.
- W ten sposób pozbywam się wszystkich złych rzeczy – wyjaśniła. – Miejsce to wypełniam następnie zdrowiem.
Teszabajewa powiedziała, że czuje, jak ból jej pacjentów wnika do jej ciała i go opuszcza. Wraz ze swoimi kolegami udało jej się uwolnić mieszkańców miasta od wielu chronicznych i nieuleczalnych chorób. Pod pobliskim platanem inny uzdrowiciel – tym razem brodaty mężczyzna – delikatnie uderzał swojego pacjenta patykiem z drewna morwy: po głowie, ramionach, rękach, nogach i plecach. Wyglądało to tak, jakby grał na ludzkim ciele jak na jakimś instrumencie. Gdzieś za wysokim cmentarnym murem odbywał się bardziej intensywny zabieg. Właśnie stamtąd dochodziło rzężenie.
W X wieku Uzbekistan dał światu Abu Sinnę, znanego jako Awicenna, który był jednym z ojców współczesnej medycyny. Ten średniowieczny geniusz napisał Kanon medycyny, będący wyczerpującym poradnikiem dla lekarzy, w którym autor omówił ponad 750 leków, i z którego w Europie uczono się aż do XVII wieku. Dziś większość Uzbeków używa antybiotyków, a czasem chemioterapii, ale zdarza im się też korzystać z usług tabibów - czyli uzdrowicieli takich jak Teszabajewa. Tabibowie łączą starożytne praktyki, takie jak zielarstwo, z islamskim mistycyzmem. Jedna z odmawianych przez nich modlitw pochodzi z hadisów: „Ten, który zesłał chorobę, zesłał też lek.”
Video by Paul Salopek
Teszabajewa powiedziała, że swoich uzdrawiających umiejętności nauczyła się od teściowej. Z grzeczności zgadzam się poddać zabiegowi. W końcu każdemu z nas coś dolega. W moim przypadku jest to uporczywy kaszel.
Pocierała wypełnioną popiołem szklanką po mojej klatce piersiowej, plecach i ramionach. Modliła się. Bekając, pozbyła się złego ducha – dżina. Zapytała, czy boli mnie też dolna część pleców, co było oczywistym pytaniem dla przybywającego z daleka mężczyzny, dźwigającego stary plecak. – Tak – skłamałem. Zaczęli gromadzić się ludzie. Nie chciałem wprawić jej w zakłopotanie.
- I co? Jest poprawa? - zapytał z krzywym uśmiechem mój przewodnik Aziz Chalmuradow kiedy odchodziliśmy. Przeszliśmy razem przez Uzbekistan ponad 1,9 tys. kilometrów. Byliśmy jak bracia. Szliśmy przez świat.
Nie czułem się wyraźnie lepiej. Prawdopodobnie czułem się trochę gorzej. Pomyślałem z tęsknotą o dłoniach Teszabajewej. O tym, jak antidotum na ból może też być źródłem cierpienia.
- To działa – powiedziałem Chalmuradowowi. I poszliśmy w stronę Andiżanu.
