Paul Salopek idzie przez świat śladem pierwszych ludzi, którzy wyruszyli z Afryki w epoce kamienia. Publikowane tu teksty są relacjami z tej liczącej 34 tys. km wyprawy o nazwie „Out of Eden Walk”.
Homo sapiens jest zwierzęciem stworzonym do produkcji narzędzi.
Planeta Ziemia kształtowana jest przez naszą technologię: przez światłowody, przez rozszczepienie jądra atomu, przez kombajny, przez hiperłącza, przez plastikowe butelki, przez drony Predator, przez smartfony.
Mimo to zapominamy, że przez około 96 procent historii naszego gatunku tylko jeden materiał zaspokajał większość naszych potrzeb: poddający się obróbce kamień. Zyskaliśmy przewagę nad innymi hominidami i objęliśmy Ziemię w posiadanie ich kosztem w dużej mierze właśnie dzięki najwyższej jakości, doskonałości i uniwersalności naszych kamiennych narzędzi. Ujmijmy to inaczej: Gdybyśmy istnienie rodzaju ludzkiego skondensowali do 75 lat – czyli czasu odpowiadającemu średniej długość życia współczesnego człowieka – to technologia z epoki kamienia służyłaby nam i chroniłaby nas przez 96 procent biografii naszego gatunku. Porzuciliśmy tę skomplikowaną wiedzę, sztukę kamiennego skrobacza, geometrię krzemiennego noża, fizykę grotu strzały z obsydianu dopiero wczoraj, czyli mając 72 lata. (Wraz z nadejściem rewolucji metalurgicznej.)
A master’s work: stone tools made by Astafyev.
Paul Salopek
- Myślimy, że ludzie z epoki kamienia byli prymitywni albo mniej inteligentni - mówi pracujący w Aktau w Kazachstanie archeolog Andriej Astafiew. – Moim zdaniem było dokładnie na odwrót. Byli inteligentniejsi od nas. Musieli wymyślać sposoby, które umożliwiały im przemieszczanie się. Codziennie musieli wytwarzać w tym celu narzędzia. Dziś większość z nas używa narzędzi, które kupujemy lub dostajemy. Nie wiemy, jak zostały wykonane. Jesteśmy ignorantami.
�ؖ���5
Badania prowadzone przez Astafiewa koncentrują się na zachodnim Kazachstanie - rozległym obszarze Azji Środkowej, pokrytym dzikimi stepami i jałowymi górami, który przez tysiąclecia przemierzali groźni jeźdźcy z epoki brązu, przebiegli handlarze działający na jedwabnym szlaku, tajemniczy muzułmańscy eremici i spragnieni piechurzy z carskiej armii. Jednak w wolnym czasie Astafiew próbuje poczuć się jak najstarsi myśliwi z plejstocenu, którzy chodzili po tych stepach najdłużej. Jak nasi przodkowie z epoki kamienia, którzy przez millenia przecierali pierwsze szlaki przez kontynenty, ale pozostawili po sobie niewiele śladów, dlatego wciąż tak mało o nich wiemy.
Astafiew odkopał liczące 8 tys. lat koraliki z muszli, które były tak małe – ich dziurki mają średnicę jednego milimetra – że nie ma pojęcia, jak zostały wyprodukowane. Odłupując każdy kolejny kawałek krzemienia, zastanawia się nad tą ogromną tajemnicą, tą ciszą. Sprawdza, jak wyglądają uderzenia pod różnymi kątami. Następnie z odpowiednią siłą uderza tłuczkiem z rogu antylopy w przypominający szkło brzeg kamienia.
Kiedy patrzę na zwinne ręce pracującego Astafiewa i słyszę dźwięki uderzającego o kamień tłuczka, jestem jak zahipnotyzowany. W jego dłoni kształtu nabiera kamienne ostrze. Widok ten przywodzi na myśl coś, co znamy. Coś obcego, ale przyjemnego. Zaczynam kiwać głową: tak.
